www.odwyk.webpark.pl
Współuzależnienie
Ośrodek Szkoleń i Terapii
w Annopolu
"Człowiek jest tyle wart, ile może pomóc drugiemu człowiekowi"
O współuzależnieniu
Wiadomości ogólne
- Stałe uzależnienie własnej samooceny od umiejętności kontrolowania siebie i innych w sytuacji zagrożenia.
- Branie na siebie odpowiedzialności za zaspokajanie potrzeb innych, nawet kosztem niezaspokojenia swoich własnych.
- Problemy związane z wyznaczaniem granicy między zbliżaniem a zachowaniem dystansu oraz związany z tym lęk.
- Skłonność do związków z osobami o zaburzonej osobowości, uzależnionymi od substancji chemicznych, współuzależnionymi i/lub o zaburzonych popędach.
- Spełnianie trzech lub
więcej spośród następujących warunków:
a. silnie rozwinięty mechanizm zaprzeczania
b. tłumienie uczuć
c. depresja
d. przejawianie nadmiernej czujności
e. kompulsywność
f. lęk
g. nadużywanie środków zmieniających ?wiadomo?ć
h. aktualne lub w przeszło?ci doświadczanie przemocy fizycznej lub seksualnej
i. choroby somatyczne związane ze stresem
j. pozostawanie przez co najmniej dwa lata w ścisłym związku z osobą uzależnioną bez próby szukania pomocy.
Należy tu podkreślić, że nie każda osoba mająca w rodzinie osobę uzależnioną będzie przejawiać cechy uzależnienia i dlatego stwierdzenie u kogoś współuzależnienia powinno być poprzedzone staranną diagnoza, nie sposób opierać się tylko na ocenie sytuacji zewnętrznej. Inni terapeuci, którzy chcą widzieć współuzależnienie raczej w kategoriach zespołu wadliwego przystosowania, mówią tu o następujących cechach tego zespołu:
- Cierpienie i chaos emocjonalny.
- Zaburzenia psychosomatyczne z nerwicą włącznie.
- Zażywanie leków nasennych, uspokajający, także alkoholu, dla uśmierzenia bólu, napięcia i niepokoju.
- System iluzji i zaprzeczania, który przeszkadza w realnej ocenie problemów związanych z alkoholem.
- Konserwacja układu małżeńskiego, rodzinnego, która podtrzymuje picie alkoholika.
Współuzależnienie wymaga odpowiedniego postępowania terapeutycznego, uwzględniającego fakt, iż główną przyczyną występujących zaburzeń jest posiadanie w rodzinie osoby uzależnionej od alkoholu. Dlatego programy terapeutyczne dla osób współuzależnionych prowadzone są w placówkach lecznictwa odwykowego. Dość często zdarza się jednak, że pacjentkę współuzależnioną próbuje się leczyć głównie objawowo, tj. leczyć głównie jej schorzenia psychosomatyczne np. typowe w tych zespołach nadciśnienie, lub też jak osobę z nerwicą. Częstym błędem popełnianym przez lekarzy pierwszego kontaktu jest przepisywanie takiej pacjentce leków uspokajających lub nasennych, od których pacjentka ta się uzależnia.
Problemem związanym z reformą finansowania służby zdrowia jest odmowa finansowania przez Kasy Chorych świadczeń dla osób współuzależnionych lub próba przerzucenia ich terapii do poradni zdrowia psychicznego, co całkowicie mija się z celem, gdyż poradnie te nie są w stanie zapewnić pacjentkom współuzależnionym odpowiednich usług zdrowotnych z zakresu psychoterapii indywidualnej i grupowej współuzależnienia. Pozostawienie tej kategorii pacjentów bez pomocy jest po pierwsze niezgodne z ustawą o wychowaniu w trzeźwości, po drugie musi prowadzić do nasilających się zaburzeń zdrowotnych, tak w sferze somatycznej jak i psychicznej, po trzecie wreszcie wpływa negatywnie na ilość pacjentów uzależnionych podejmujących leczenie, gdyż dość często podjęcie przez nich terapii jest efektem wcześniejszego zgłoszenia się na leczenie osoby współuzależnionej z ich otoczenia.
Istnieją różne podejścia do
rozumienia zjawiska współuzależnienia. Chcę przedstawić
koncepcję współuzależnienia jako psychologicznej pułapki,
które powstaje w wyniku przystosowania się do długotrwałego
stresu panującego w rodzinie alkoholowej oraz propozycje terapeutyczne
wynikające z tej koncepcji.
Współuzależnienie może powstać tylko w określonych
warunkach. Przede wszystkim musi istnieć związek między dwojgiem
dorosłych ludzi. (Dzieci i młodzieży nie traktuję jako osoby
współuzależnione, mimo iż przeżywają one cierpienie i inne
zaburzenia związane z życiem w rodzinach alkoholowych). Związek ten nie
musi być małżeństwem, ale muszą w nim być liczne, nie tylko
emocjonalne, w miarę trwałe więzi, które określają życie
tych ludzi ze sobą. Może to być wspólne mieszkanie,
wspólne dzieci, wspólne zależności finansowe i
bytowe. Aby doszło do współuzależnienia, jedna osoba w tym
związku musi wprowadzać destrukcję. Niekoniecznie alkoholową. Od
osób, które wprowadzają przemoc w rodzinie też
można się uzależnić. Natomiast druga osoba, musi się do tej destrukcji
dostosować. A więc jedna osoba jakoś się zachowuje, druga jakoś reaguje
- i to jest podstawowy wzór bycia ze sobą we
współuzależnieniu. O wiele tu mniej, niż w zdrowym związku,
miejsca na wzajemne zainteresowanie. Jest to zatem relacja
nierówna.
Proponuję następująca definicję współuzależnienia: Współuzależnienie - jest to utrwalona forma uczestnictwa w długotrwałej, nieszczęśliwej sytuacji życiowej, związanej z patologicznymi zachowaniami partnera, ograniczająca w sposób istotny wybór postępowania, prowadząca do pogorszenia własnego stanu i utrudniająca zmianę położenia na lepsze. Nie chodzi o epizody, ale o utrwalone w czasie uczestnictwo, które dzieje się aktualnie. Jeżeli związek skończył się, to nie ma współuzależnienia, bo nie ma uczestnictwa. Osoba współuzależniona im bardziej stara się coś zmienić, coś polepszyć, tym bardziej się wikła i tym bardziej wzmacnia patologię układu, w którym tkwi. Nawet działania, które intencjonalnie wykonywała, aby zmienić sytuację powodują coraz większe uwikłanie.
Powstaje pytanie: Czy wszyscy,
którzy wchodzą w związek z osobami uzależnionymi i trwają w
nim są współuzależnieni? Sądzę, że nie. Istnieje kilka grup
czynników, które mają wpływ na to, czy wystąpi
współuzależnienie. Mitem jest, że córki
alkoholików i kobiety z rodzin dysfunkcyjnych muszą się
uzależnić od partnera. Niekoniecznie. Współuzależnić się
może każda osoba, jeśli zaistnieje splot czynników, dających
taką okazję. Pierwszą grupę stanowią czynniki związane z zewnętrzną
sytuacją z tym, co powoduje stres, destrukcję. Składa się na to, między
innymi, struktura rodziny, liczba dzieci, zależność materialna,
trudności lokalowe, oparcie w rodzinie. Kobiecie mającej dużo dzieci
trudno jest nawet myśleć o tym, aby odejść od męża. Ważnym elementem są
konkretne zachowania osoby uzależnionej, która może
przejawiać więcej lub mniej destrukcji. Przemoc, na przykład, w jakiś
paradoksalny sposób wzmacnia współuzależnienie.
Na pewno ważne jest także to, jaka jest sytuacja osoby
współuzależnionej poza rodziną. Czy ma
przyjaciół? Jaki ma zawód? Czy w ogóle
ma jakieś zaplecze, które byłoby w stanie udzielić jej
wsparcia? Duże znaczenie ma też troska środowiska. Są środowiska,
które sprzyjają pogłębianiu się
współuzależnienia, na przykład środowisko
opiniotwórcze dzielnicy, wsi, rady rodziny typu: mama miała
alkoholika i wytrwała, babcia miała alkoholika i wytrwała, to i ty
córko musisz wytrwać. Ale środowisko może też chronić przed
powstawaniem współuzależnienia.
Druga rzecz to osobowość. Każdy, kto wchodzi w związek jest już jakoś
ukształtowany. Ma doświadczenia z dzieciństwa, z wcześniejszych
związków, ma określone umiejętności. Szczególnie
ważne są umiejętności radzenia sobie z trudnymi sytuacjami, przykrymi
emocjami, które występują w rodzinie alkoholowej.
Trzecią grupą czynników są zmiany
w funkcjonowaniu psychologicznym, jakie powstają w wyniku przebywania w
długotrwałym stresie. Dotyczą one wszystkich sfer psychiki. Duże zmiany
mogą zajść w sferze emocjonalnej. Główną rolę sprawczą u
większości osób odgrywa lęk, zaburzenia w kontaktowaniu się
ze złością, niemożność pogodzenia się ze stratą i zmiany w strukturze
ja. Chodzi tu przede wszystkim o uszkodzenie granic, które
mogły być już wcześniej uszkodzone, ale przebywanie w długotrwałym
stresie w otoczeniu osoby destrukcyjnej będzie jeszcze bardziej je
niszczyć.
Samoocena osoby współuzależnionej zwykle jest zależna od
wpływu na uczucia partnera, to znaczy: jestem wartościowa, jeżeli uda
mi się zmusić go do tego, by mnie pokochał; albo: jestem atrakcyjna, bo
ze względu na mnie przestanie pić i nie będzie agresywny. Ważne jest
także poczucie samowystarczalności, potrzeba niezależności. Jeżeli tego
nie ma, jest większa szansa, że współuzależnienie pojawi się
w całym rozkwicie. Czynniki te wygadają inaczej u każdej osoby
współuzależnionej.
To jest wewnętrzny obraz współuzależnienia. Z obserwacji wynika, że z osób współuzależnionych zgłaszających się na terapię, która jest podzielona na etapy, do drugiego etapu przechodzi mniej niż połowa. Powody mogą być różne: zmiana sytuacji, brak energii albo chęci, pragnienie uniknięcia dalszego cierpienia związanego z psychoterapią. Jednak z praktyki wynika, że sporej części osób współuzależnionych wystarcza praca w pierwszym etapie, ukierunkowana na to, żeby zmienić zachowania. I to pozwala im lepiej funkcjonować w układzie rodzinnym. Uznajemy, że te osoby dzięki terapii wychodzą ze współuzależnienia. Ale jest też część osób, które wyuczają się nowych zachowań, a nie są w stanie zastosować ich w życiu. Przyczyny są głębsze. Bardzo często boją się. Przeżywają wewnętrzny konflikt. Coś powstrzymuje je przed tym żeby zachowanie, które na zajęciach wydaje się słuszne i które im się podoba, zastosować w życiu.
Czasem zgłaszają się mężowie uzależnionych kobiet, ale oni są mniejszością. Na to składa się wiele czynników, między innymi opinie o tym, jaki powinien być mężczyzna. Sądzę, że nie bez znaczenia jest fakt, iż mężczyźni są inaczej wychowywani. Niewielu mężczyzn buduje poczucie własnej wartości na podstawie tego czy mają żony. Kiedy wygłaszam wykłady na ten temat, często słyszę pytania, czy nie jest to stanowisko negujące wartość małżeństwa. Nie jestem przeciwko małżeństwu.
Chcę zaprezentować model psychoterapii
spójny z naszym myśleniem o współuzależnieniu.
Proponuję podzielić go na cztery fazy. Pierwsza faza - wstępna,
skoncentrowana na rozpoznaniu, diagnozie i nawiązaniu kontaktu. Druga -
faza uzyskiwania orientacji i zmiany postępowania. Trzecia - zmiana
systemu przekonań i stosunku do siebie. Czwarta - faza pogłębionej
pracy nad problemami emocjonalnymi, które wynikają ze
współuzależnienia.
Faza wstępna polega na diagnozie współuzależnienia, czyli
sytuacji rodzinnej, w jakiej pacjentka się znajduje oraz jej
sposobów przystosowania. W diagnozie należy uwzględnić grupy
czynników warunkujących powstanie
współuzależnienia, o których wcześniej była mowa.
Trzeba wziąć pod uwagę sytuację rodzinną, zachowania osoby
uzależnionej, reakcje partnera na te zachowania i całą strukturę
rodziny. Dzieje się to raczej w trakcie kontaktu indywidualnego.
Wówczas można zebrać materiał do Osobistych
Planów Terapii, które mają zastosowanie także w
terapii współuzależnienia i bardzo pomagają w
różnych jej etapach.
Następna faza, to faza orientacji i zmiany postępowania. Osoby
współuzależnione są często zagubione, nie mają własnej oceny
tego, co się w ich rodzinach dzieje, żyją w poczuciu chaosu. Pracuje
się nad rozpoznaniem sytuacji, w jakiej klientka się znajduje.
Szczególnie ważne jest określenie destrukcji istniejącej i
dominującej w związku. Ważne, aby określić rozmiary destrukcji, jej
charakter i przykłady. Drugi kierunek pracy dotyczy rozpoznawania
własnych schematów zachowań, które wzmacniają
destrukcję i uwikłanie. Określa się skutki stosowania przystosowawczego
schematu postępowania. Warto uzupełnić taką terapię o pracę nad
przyznaniem sobie prawa do wprowadzenia korzystnych dla siebie zmian.
Często się zdarza, iż osoba współuzależniona nie pozwala
sobie na zmianę zachowań na bardziej efektywne, bo obawia się, że
mogłoby to doprowadzić do rozpadu związku. Wartością naczelną dla tych
osób jest sam związek, relacja jest ważniejsza niż to, kto
ją tworzy, a szczególnie niż one same w tym związku.
Warto również zajść się uczuciami, które
pojawiają się w pierwszym etapie. Świadoma praca nad emocjami, nie nad
ich źródłami, ale na wyrażaniu, wyciszaniu i oswajaniu ich,
powinna się odbywać w kierunku przywrócenia nadziei,
poczucia siły. Nadzieja jest motorem do tego, żeby coś naprawić. Nie
można pacjentki oszukiwać, że małżonek przestanie pić. Terapia daje
realną szansę jedynie na zmiany w jej życiu, niezależnie od picia jej
męża i w tym kierunku należy pracować. Zasadnicza praca w tym etapie,
to praca nad zmianą zachowań koalkoholowych i powinna być uzupełniona
ćwiczeniem nowych możliwości. Po tej fazie część pacjentek już będzie
umiała wprowadzić korzystne zmiany w życie. Dla części
współuzależnionych to będzie jednak zbyt mało. Im należy
pomagać w dalszej fazie, w której pracuje się nad zmianą
systemu przekonań i stosunku do siebie. Chodzi tutaj o wykrywanie
systemu przekonań, który tworzy model życia we dwoje za
wszelką cenę, właśnie z tym, a nie z innym mężczyzną. Ważna jest praca
nad emocjami, które w czasie zmiany i rozstania z systemem
przekonań, muszą się pojawiać. Terapia kończy się tworzeniem nowego
systemu i programu, który też może być we dwoje, ale nie za
wszelką cenę.
Trzeba ustalić, na jakich warunkach ten związek ma trwać. Zaczynamy od
wykrywania przekonań. Trzeba zobaczyć, jakie elementy składają się na
ten program. Szczególnie ważne są przekonania,
które pełnią określoną funkcję. Takie, które
wzmacniają poczucie bezsilności, lęk przed zmianą, tendencje
destrukcyjne (na przykład: poczucie winy, negatywne myślenie o sobie) i
takie, które usprawiedliwiają to, że się nie szuka nowych
rozwiązań. W końcu takie, które uniemożliwiają szukanie
pomocy poza rodziną oraz te, które podtrzymują irracjonalne
nadzieje na to, że on się w końcu zmieni, że wszystko się poukłada.
Następnym elementem pracy jest dotarcie do potrzeb, które
karmią te przekonania, dają energię do tego, żeby trwać w
szczególnym układzie, czyli odkrycie, na czym oparta jest
tożsamość, obraz siebie. Szuka się skryptów życiowych,
które powstały dość wcześnie, pracuje się nad ich zmianą.
Ostatnia faza pracy to psychoterapia problemów
emocjonalnych, które traktuję jako konsekwencję
współuzależnienia. Bardzo trudno odróżnić,
które problemy emocjonalne wzięły się z wcześniejszych faz
życia kobiety, czyli problemy z dzieciństwa, dorastania, wcześniejszych
związków, a które są konsekwencją wielu lat życia
w stresie. Najczęstsze problemy emocjonalne osób
współuzależnionych to poczucie własnej warto?ci i krzywdy,
lęk, który dezorganizuje całe życie, rozproszona albo
ukierunkowana złość, wstyd.
Aby przeprowadzić pacjentkę przez wszystkie te etapy trzeba mieć
kwalifikacje psychoterapeuty.